NA PODSTAWIE BADAŃ

Jeśli przyjąć za Johnem Dollardem, Leonhardem W. Doobem, Nealem E. Millerem, O. H. Mowrerem i Robertem R. Searsem [188], że agresja jest zawsze następstwem frustracji — rozumianej jako stan psychiczny, który powstaje wówczas, gdy ukierunkowane na jakiś cel zachowania zostają udaremnione — to można by twierdzić, że oglądanie przemocy w mediach zmniejsza czy też nawet zapobiega zachowaniom agresywnym. Oglądanie usprawiedliwionej przemocy może bowiem — na drodze psychicznej transformacji — redukować frustrację.Jednakże na podstawie badań Leonarda Berkowitza wydaje się, że agresja sfrustrowanej osoby, która ogląda usprawiedliwioną przemoc w telewizji, raczej wzrasta niż maleje [126, 342], Oglądanie przemocy pobudza sfrustrowanego widza do agresji. Zgodnie z teorią uczenia się agresywne postawy i zachowania są wyuczone [42, s. 123; 156], Agresją jest w świetle tego założenia każde szkodliwe i destrukcyjne postępowanie, które jest w społeczeństwie .definiowane jako agresywne na podstawie czynników określanych raczej przez wyrokującego niż przez stosującego przemoc [3, s. 8].

OGLĄDANIE PRZEMOCY W TELEWIZJI

Przy oglądaniu przemocy w telewizji nie odbywa się też proces sublimacji, gdyż fantazja kryminalna nie jest tu wytworem samych tylko odbiorców, jak to się dzieje w wypadku lektury czy słuchania opowiadania. Odbiorcy nie mają więc możliwości psychicznego „upo­rania się” z nią. Pokazuje się wytworzone już obrazy cierpień i przemocy ludziom nie przygotowanym, nie będącym w stanie duchowo sobie z tym poradzić. Przemoc i przestępczość stanowiły zawsze tę materię, po którą obficie sięgała literatura, muzyka i sztuka. Nie sposób tego kwe­stionować. Jednakże przemoc i przestępczość w literaturze, muzyce i sztuce są — w przeciwieństwie do środków masowego przekazu — samodzielnie przetransformowane przez artystów, poetów czy kom­pozytorów, którzy pragną coś o tych problemach powiedzieć. Także odbiorcy owych wypowiedzi artystycznych czy literackich muszą się do nich psychicznie przygotować. Obrazy przemocy i przestępczości w środkach przekazu mają na celu — poprzez fascynowanie, przed­stawianie sensacji i pobudzanie — rozrywkę i informowanie, a także reklamowanie pewnego stylu życia czy określonych produktów. Media wyabstrahowują przemoc i przestępczość z ich psychicznego i społecznego kontekstu. Uniemożliwiają w ten sposób analizę tych zjawisk i nie wnoszą niczego do psychicznego i społecznego przygoto­wania do nich [63].

KRYTYKA ZAŁOŻEŃ BADAWCZYCH

Jeśli za Konradem Lorenzem [90, 273] upatrywać w agresji instynkt, który jest w stanie u ludzi — w przeciwieństwie do zwie­rząt — nawet nie poprzez wrodzone mechanizmy hamujące, zapobie­gać autodestrukcji, to należy stworzyć możliwości, aby od czasu do czasu owe popędy agresywne mogły się wyładować w wyobraźni (oglądanie meczów futbolowych, walk bokserskich, przemocy w me­diach). Teorię agresji Lorenza trzeba odrzucić, gdyż jest ona zbyt jednostronnie ukierunkowana biologicznie.Gdy z kolei, za Zygmuntem Freudem [205], określać agresję jako zachowanie mające na celu wyładowanie emocji czy nawet jako popęd śmierci, to łatwo przychodzi zrozumieć możliwość „uporania” się z tym popędem na drodze psychicznego katharsis (oczyszczenie poprzez zrodzone z uczucia obawy i litości pobudzenie) albo sub- limacji (odwrócenie popędów agresywnych i skierowanie ich na nowe cele — działalność artystyczna, intelektualna). Poprzez przedstawienie przemocy w środkach przekazu nie dokonuje się jednak — z punktu widzenia psychoanalizy — ani katharsis, ani sublimacja. Media prezentują bowiem schludną, upiększoną przemoc, która uniemoż­liwia oczyszczenie za pomocą wzbudzenia uczucia litości. Bolesne dla ofiar przestępstwa konsekwencje przemocy nie są bowiem w sposób regularny ukazywane w środkach przekazu.

ZBADANIE CZYNNIKÓW

Należy także dokładnie zbadać wszystkie czynniki sprzyjające produkowaniu przemocy w środkach przekazu [239], Problem ten ma wiele aspektów. Można je tylko wtedy ogarnąć, gdy nie zawęża się zagadnienia do ostatniej części procesu komunikowania, czyli do analizy oddziaływania, lecz bada się cały proces, a więc prowadzi się analizę kontrolną (analiza nadawcy), analizę mediów i analizę publicz­ności [zob. 114, 220, 221], Krytyka ta nie oznacza, że dotychczasowe badania są bezuży­teczne. Przeciwnie, dostarczają one wartościowych rezultatów o cha­rakterze tymczasowym, na których podstawie można już formuło­wać zalecenia i które stwarzają dobry punkt wyjścia dalszych badań. Przede wszystkim nie można rozwiązywać za pomocą badań krymi- nologicznych kwestii określonych gustów czy przekonań światopo­glądowych. Należy uwzględnić fakt, że przemoc pokazywana w me­diach oddziałuje różnie na różnych ludzi i że owo oddziaływanie jest zależne od zróżnicowanych warunków społecznych [114, 220, 221].

DŁUGOTRWAŁY WPŁYW

Także badaniu nad długotrwałym wpływem przemocy w środkach przekazu przepro­wadzonym przez Monroe M. Lefkowitza, Leonarda D. Erona, Leopolda O. Waldera i L. Rowella Huesmanna [88] nie sposób niczego zarzucić. Stanowią one jednak wyjątek.Podobnie jak w wielu innych dziedzinach badań społecznych istnieje tu pilna potrzeba dalszych studiów o charakterze długo­okresowym. Badania empiryczne nad wpływem przemocy pokazywa­nej w mediach nie uwzględniają w dostateczny sposób zmiennej złożoności struktury osobowości widzów i ich otoczenia. Chodzi tu nie o  to, aby usprawiedliwiać przemoc w środkach przekazu za pomocą argumentów odnoszących się do struktury osobowości i środowiska, lecz o to, aby wykazać i empirycznie uzasadnić wzajemne od­działywanie między społeczną przestrzenią telewizyjną (przemoc w te­lewizji) a otoczeniem społecznym (środowisko i struktura osobowo­ści). Reakcja otoczenia społecznego na przemoc w środkach przekazu musi być uwydatniona i bliżej zbadana empirycznie.

BRAK REGUŁY

Wcale nie jest tak, że to z reguły agresja prowadzi do popełnienia przestępstwa. Jest wprawdzie faktem, że ankiety, wywiady czy metoda obserwacji nie stanowią „twardych”, fizykalnych instrumentów laboratoryjnych. Rzeczywistość w całej złożoności i dynamice można jednak objąć jedynie za pomocą „słabych” metod. Należy tylko dobierać je z wielką starannością i oceniać je bardzo krytycznie. Wymogi te spełniają w zupełności studia empiryczne, o których była mowa. Badania przeprowadzone przez Hildę T. Himmelweit, A. N. Op- penheima i Pamelę Vince [61] oraz Wilbura Schramma, Jacka Lyle’a i Edwina B. Parkera [118] nieco się zdezaktualizowały i wiele z ich jednostkowych rezultatów zostało zweryfikowanych przez nowsze badania. Przeprowadzono je jednak w sposób metodologicznie bez zarzutu. Rozległe badania nad filmem Herberta Blumera i Philipa M. Hausera [14] przygotowały dobry grunt pod późniejsze badania empiryczne nad psychologicznym oddziaływaniem przemocy prezen­towanej w mediach. Studia Victora B. Clinesa, Rogera G. Crofta i Stevena Couriera [176] oraz Williama A. Belsona [9] są pod względem zastosowanych metod całkowicie poprawne.

ODNIESIENIE DO BADAŃ

Zarzuty te odnoszą się jednak zasadniczo do wszystkich eksperymentów z zakresu psychologii kryminalnej. W dziedzinie tej bowiem nie sposób przeprowadzić eksperymentów w rzeczywistych warun­kach. Nie można przecież aranżować sytuacji, w których dziecko atakowane jest przez inne dzieci. Zabraniają tego zasady nienaruszal­ności godności ludzkiej i nietykalności cielesnej człowieka zapisane w prawie.Metody innych badań empirycznych są także w różnorodny sposób krytykowane. Zarzuca się im to, że za pomocą ankiet, wywiadów czy obserwacji nie można uzyskać precyzyjnej wiedzy. Za pomocą ankietowania widzów i analizy zawartości programów prag­nie się z procesu interakcji zachodzącego w komunikowaniu maso­wym wyodrębnić jeden tylko element i próbuje się go poddać analizie pomijając pozostałe ogniwa, a zwłaszcza dynamikę procesu komuni­kowania. Wątpliwe wydaje się zawężanie problematyki „obrazu przestępczości w telewizji” jedynie do zagadnień „prezentacji przemo­cy na szklanym ekranie”.

KRYTYKA METOD BADAWCZYCH

W naturze eksperymentów laboratoryjnych leży to, iż nie uwzględ­niają one struktur osobowości, sytuacji społecznych czy otoczenia socjalnego widzów. Może to wszakże budzić wątpliwości metodologi­czne tylko wtedy, gdy wyniki owych eksperymentów nie znajdują potwierdzenia w rezultatach innych odpowiednich badań empirycz­nych, czego przecież — w świetle najnowszych wyników owych ba­dań — powiedzieć nie można. Kolejny zarzut, że grupy badanych były zbyt małe i zbyt jedno­stronnie zestawione, a więc niewystarczająco reprezentatywne, może dotyczyć w zasadzie jedynie dawniejszych eksperymentów. Rezultaty badawcze Alberta Bandury [3] opierają się np. na wielu eksperymen­tach przeprowadzanych na dużej próbie złożonej z przedstawicieli obu płci, wywodzących się z różnych warstw społecznych i różnych grup wiekowych [339, s. 218], Trafne są wprawdzie zarzuty, że eksperymen­ty laboratoryjne mogą ewentualnie dowodzić krótkotrwałego wpływu mediów i że czym innym jest obserwowanie agresywnej zabawy dziecka po zaaranżowanym eksperymencie, czym innym zaś jego rzeczywiste zachowanie i atakowanie innych [342, s. 39].

WZROST SAMOBÓJSTW

Wzrost liczby samobójstw, który w RFN wynosił, jeśli chodzi o prezentowaną grupę wiekową — 16,5%, a w odniesieniu do prezentowanego rodzaju samobójstwa — 17,2%, może być wyjaśniony jedynie przy odwołaniu się do teorii uczenia się przez obserwację modela [por. 364]. Eksperymentom laboratoryjnym nad psychologicznym od­działywaniem przemocy przedstawianej w mediach zarzuca się przede wszystkim to, że przebiegają w sterylnych warunkach sztucznej sytuacji badawczej. Tymczasem chodziło w nich po prostu o to, aby tworząc sztuczne otoczenie móc kontrolować jak najwięcej czynników i poddać dokładnej analizie najważniejsze procesy psychologiczne. Oczywiście możność uogólniania rezultatów eksperymentów laborato­ryjnych w odniesieniu do rzeczywistości ma swoje granice, ale z pewnością sztuczne warunki laboratoryjne przyczyniły się do precyzyjnego ustalenia, jakie związki mogą istnieć między przemocą pokazywaną w środkach przekazu a zachowaniem agresywnym wi­dzów.

STOSOWANA PRZEMOC

Jeśli matka często stosuje przemoc fizyczną i ją akceptuje, to jej dzieci zachowują się podobnie. Na zachowanie matki i dziecka oddziałuje przemoc pokazywana w telewi­zji. Obecność dorosłych przy telewizorze zmniejsza rozmiary na­śladowania agresji, a obecność rówieśników tej samej płci zwiększa je [89, s. 56 - 57], Oglądanie przemocy w telewizji wywołuje zachowania agresywne (wpływ krótkookresowy). Natomiast nawyki agresywne tworzą się z czasem, pod wpływem często oglądanej przemocy (wpływ długookresowy).Badania eksperymentalne oraz inne badania empiryczne dowiodły, że dzieci i młodzież, które często oglądają przemoc w telewizji, zachowują się w sposób bardziej agresywny od tych, które preferują programy neutralne czy prospołeczne [zob. też., 37, 54, 196, 197, 341],O ogromnym wpływie telewizji na młodych widzów świadczą także badania dotyczące samobójstw. W USA poddano badaniom 38 programów informacyjnych i seriali telewizyjnych nadanych w latach 1973 -1979, których tematem było samobójstwo. Ustalono, że w ciągu siedmiu dni po emisji programu następował znaczący wzrost liczby samobójstw wśród nastolatków [306], Rezultaty tych analiz znalazły potwierdzenie w późniejszych badaniach przeprowadzonych w No­wym Jorku, w latach 1984-1985 [229], i w Republice Federalnej Niemiec, w latach 1981 -1985 [315].