TELEWIZYJNA NIERZECZYWISTOŚĆ

W innej baśni braci Grimm, Czerwony kapturek, wilk pożera babcię. Nie chodzi tu bynajmniej o przedstawianie określonych zachowań w zawoalowanej formie, o lubieżną skłonność wilka do babci, o wyobrażenie wilka jako istoty na wpół człowieczej czy też zgoła jako nadczłowieka, o proces przeistoczenia babci w laborato­rium obłąkanego osobnika. Baśń jest uczciwa w swojej nierealności. Przedstawia okrucieństwo jako coś naturalnego, z czym człowiek może i musi żyć.W przeciwieństwie do baśni nierzeczywistość w „świecie telewizyj­nym” przedstawiana jest w sposób możliwie sensacyjny i udramatyzo- wany, a przez to nieuczciwy. Widz ma bowiem odczuwać, że jest świadkiem nadzwyczajnego zdarzenia. Dziecko, które zostaje wy­stawione na ciągłe oddziaływanie śmierci i zniszczenia na szklanym ekranie, przestaje odczuwać tragizm umierania, ból i cierpienie, przerażenie na widok nieludzkich zachowań [204],W każdym programie o charakterze rozrywkowym kryje się jakaś informacja, a jednocześnie wiadomości mają cechy rozrywki, ponie­waż serwis informacyjny musi być maksymalnie atrakcyjny. Wszelkie sytuacje bardziej skomplikowane zostają uproszczone. Wszystko opie­ra się na przykładzie, ma być możliwie skonkretyzowane i upersonifikowane.

PRZECHODZENIE INICJATYWY

Natomiast patrzy w różowych okularach na wszystko to, co posiada oszust. Oszukana ofiara sama przed sobą usprawiedliwia oszustwo, a nawet wyciąga z popełnionego na niej przestępstwa „korzyść”, choć jedynie we własnym przekonaniu. Oszukany jest szczęśliwy i zadowolony. W gruncie rzeczy to on chce oszukać swego oszusta i tworzy sobie taki obraz rzeczywistości, jaki chciałby widzieć. Sam określa sytuację, z której wychodzi jako poszkodowany.Stopniowo inicjatywa przechodzi od ofiary do sprawcy. Podczas gdy przy pierwszym oszustwie Jaś sam podsuwa jeźdźcowi możliwość przestępstwa, inny oszust, szlifierz, musi być już bardziej aktywny. Ale oczywiście i jemu ofiara ułatwia dokonanie czynu, a w końcu oszukuje sama siebie. Jaś kładzie bowiem kamienie szlifierskie, które zbyt mu już dokuczyły swoim ciężarem, na krawędzi studni, tak że wystarczyło lekkie, przypadkowe pchnięcie, aby wpadły do środka. Jednakże i ta strata, do której sam się przyczynił, nie zakłóca jego szczęścia. Tłumaczy bowiem sobie, że to Bóg uwolnił go od brzemienia. Baśń Szczęśliwy Jaś przybliża dziecku komiczno-tragiczną postać ofiary przestępstwa, która wskutek swej niedojrzałości, „stylu” życia wywo­łuje sytuacje wiktymogenne.

OPERUJĄC JĘZYKIEM OBRAZÓW

Gdy dziecko może — dzięki baśni — objąć umysłem nie znane mu jeszcze formy swego przyszłego rozwoju, to potrafi prawidłowo odczuwać wszystkie te nieuświadamiane i rozproszone problemy. Spostrzega ono, że musi przezwyciężyć własny strach i pojawiające się wraz z nim pragnienia, aby zachować bezpieczeństwo, pozwolić się karmić, pozostać w domu. Osoba wiedźmy symbolizuje głęboko ukryte pragnienie, które każe przedkładać wygodne, zasobne, ciepłe gniazdko nad walkę o byt. Baśń jasno ukazuje, czego dziecko może oczekiwać za ową fasadą pozornego bezpieczeństwa [184, s. 54],Baśnie, operując językiem obrazów na podobieństwo snu, przygo­towują psychospołecznie dziecko do okrutnej dlań rzeczywistości. Bohater baśni braci Grimm Szczęśliwy Jaś jest niedojrzały i zależny od swojej matki — choć przez 7 lat był od niej oddalony. Lekkomyślnie trwoni cały swój majątek i wraca do domu z pustymi rękami: nie stał się za granicą dojrzalszy, niczego się nie nauczył. Jednocześnie baśń przedstawia w sposób plastyczny mechanizm wzajemnego oddziaływa­nia między oszukanym a oszustem. To sam oszukany pierwszy podejmuje inicjatywę, co sprawia, że pada ofiarą szalbierza. Wszystko, co sam ma, nie wydaje się mu dostatecznie dobre.

PROCES DOJRZEWANIA

Gdy proces dojrzewania dobiega końca, bohater baśni spotyka nowego ojca, ojca prawdziwego mężczyzny, pewnego, samodzielnego, ale okazującego rodzicom głęboki szacunek [280, s. 218], Za pośred­nictwem języka obrazów baśń czytana czy też opowiadana dziecku przez osobę bliską może mu ułatwić proces psychicznego dojrzewania.Elektroniczne środki masowego przekazu nie są w stanie tego zrobić. Nie mogą bowiem zapewnić takiej atmosfery psychicznej i społecznej, jaką stwarzała czytająca czy opowiadająca baśń bliska dziecku osoba, ani rozbudzić „kryminalnej fantazji” i właściwie do niej przygotować, tak aby była ona dostosowana do psychiki i osobo­wości dziecka. Narzucają widzom w sposób bezosobowy gotowe obrazy i uniemożliwiają wszelki kontakt psychiczny międzyludzki. W przeciwieństwie do nich figury, postacie i zachowania przed­stawiane w baśniach symbolizują pewien proces psychiczny.W innej baśni braci Grimm Jaś i Małgosia mowa jest, w sposób nieomal przykładowy, o psychicznych i społecznych aspektach proce­su odłączania się od matki i o usamodzielnianiu się. Początkowo dziecko stanowi psychiczną i fizyczną jedność z matką. Stopniowo, w ciągu wielu lat, więź z matką staje się coraz luźniejsza; dziecko się usamodzielnia.

ZA POŚREDNICTWEM SYMBOLI

Bajka o jednym takim, co wyruszył w świat, żeby strach poznać braci Jakuba i Wilhelma Grimm jest pełna surowego okrucieństwa i prze­mocy. Za pośrednictwem symbolicznych obrazów i scen przybliża ona dziecku ten rodzaj przeżyć, który pozostaje w ścisłym związku ze stadium jego rozwoju. Dziecko interesuje się losami bohatera baśni i w czasie lektury czy słuchania opowiadania utożsamia się z nim. Przeżywa też wspólnie z bohaterem wszelkie trudności, które go spotykają. Ten zaś z największą prostotą i wewnętrznym spokojem doświadcza różnych, budzących przerażenie zdarzeń i uczestniczy w najbardziej niebezpiecznych przygodach. Odważnie i pewnie stawia czoła wszystkim wyzwaniom, a wraz z nim czyni to dziecko, które czyta bądź słucha o jego losach.Przeżywa ono za pośrednictwem symboli wszystkie te kryzysy dojrzewania, które go czekają. Dowiaduje się, że każdy chłopiec musi opuścić dom rodzicielski i utracić poczucie bezpieczeństwa, które dotąd zapewniali mu matka i ojciec [280, s. 220]. Musi znaleźć drogę do świata mężczyzn i zostać przyjęty przez męską wspólnotę. Musi pożegnać się z dzieciństwem, rozstać z ojcem i zbudować nową więź z nim, odpowiadającą wiekowi, w który teraz wkracza jako jego syn. W bajce tej mowa jest o wszystkich tych problemach, które dotyczą stawania się i bycia mężczyzną. W celu przedstawienia kolejnych faz dojrzewania posługuje się ona symbolami w rozumieniu C. G. Junga.

WPROWADZENIE W ŚWIAT GROZY

Przed pięćdziesięciu i więcej laty wprowadzali dzieci w świat grozy i okrucieństwa autorzy podań i legend; w średniowieczu czynili to śpiewający moralitety trubadurzy. Baśnie i sagi przybliżały dzieciom za pomocą symbolicznych obrazów i scen takie pojęcia, które ściśle łączyły się z dynamiką ich rozwoju psychicznego [91, 184, 185, 186, 280]. W okrutnym motywie bajkowym może kryć się głęboki proces ewolucyjny. Z baśni i legend przemawia bowiem mądrość ludowa całych stuleci. Zawierają one w sobie całą gamę obrazów i symboli zgromadzonych w nieświadomości zbiorowej (C. G. Jung). Przema­wiają za ich pośrednictwem nie tylko do myśli, ale także do uczuć, do całej sfery odczuwania dzieci. Przeznaczeniem człowieka jest nie tylko poznać i opanować środowisko. Ma on także poważne zadania, które polegają na ukształtowaniu własnego duchowego wnętrza i na „upo­raniu” się z nim. Dziecko musi się nauczyć radzić sobie z ukrytymi popędami. Baśnie ofiarują mu w obrazowej, symbolicznej formie możliwości duchowego przeżycia przemian typowych dla procesu dojrzewania. Począwszy od okresu dzieciństwa człowiek ma głęboką potrzebę zetknięcia się z okrucieństwem i grozą świata.

ŚRODKI MASOWEGO PRZEKAZU — INFORMOWANIE, POMOC W ŻYCIU CZY ROZRYWKA

Przedstawianie przestępczości i wymiaru sprawiedliwości w mass mediach służy zarówno informowaniu, jak i rozrywce. Owo zróżnicowanie jest dlatego tak ważne, gdyż wyraża związek między rzeczywistością a fantazją, między prawdą a fikcją, między baśniami i legendami a faktami historycznymi. Środki masowego przekazu odgrywają rolę nianiek dla dzieci, przejęły funkcje wychowawcze i socjalizacyjne. Udzielają porad życiowych przy rozwiązywaniu problemów w bliskim otoczeniu społecznym. Są towarzyszem życia ludzi starych, chorych i ułomnych. Telewizja, która ma zdolność przemawiania do najważniejszych zmysłów człowieka: słuchu i wzroku, powoduje zacieranie się różnicy między fantazją a rzeczywistością. Zresztą dzieci, zwłaszcza w wieku przedszkolnym, są i tak niezdolne do rozróżnienia fantazji telewizyjnej i przedstawianej przez telewizję rzeczywistości [84, s. 330; 169, s. 16; 44, s. 4-5]. Pierwsze przeżycia dziecka odnoszące się do gwałtu i przestępczości pochodzą zwykle ze sztucznego, fantazyjnego świata „przemocy telewizyjnej”.

Z PUNKTU WIDZENIA KRYMINOLOGI

Dokonuje się tu swoistego rozgrzeszenia zorganizowanej przestęp­czości. Wyrażany jest nawet podziw dla niej. Mario Puzo opisuje zebranie gangsterskich bossów następująco: „Wszyscy Donowie za­brali głos i wszyscy ubolewali nad handlem narkotykami, który był dla nich czymś odrażającym, powodującym ich gniew. Byli jednak zgodni, że nie można temu skutecznie przeciwdziałać. Na biznesie tym bowiem można było zarobić zbyt dużo pieniędzy, a zatem zawsze znaleźliby się ludzie gotowi wszystko zaryzykować, aby wziąć w nim udział. Leżało to po prostu w naturze człowieka”. Tak więc przestępczość leży w „naturze człowieka”, a społeczeństwo musi być nawet wdzięczne mafii za to, iż ta potrafi „skanalizować” przestępczość.Jest to fałszywy i z punktu widzenia kryminologii niedopuszczalny pogląd na fakty. Powoduje on bowiem całkowite ich wypaczenie. Puzo opisuje — posługując się wulgarnym językiem — szeroko i drobiazgowo sceny seksualne, sceny przemocy i mordowania. Towarzyszy temu podziw dla przestępczych machinacji: „O wielkości Dona świadczyło to, że potrafił on na wszystkim i na każdym zrobić interes”. Ludzie kształtujący współczesną politykę karną zostali przedstawieni jako „krótkowzroczni zwolennicy humanitaryzmuo    miękkich sercach”, a respektowanie praw ludzkich i obywatelskich w czasie rozprawy sądowej określono mianem „czczej prawniczej gadaniny”.

Z POCZUCIA ODPOWIEDZIALNOŚCI

Boss gangsterów staje się tu przestępcą „z poczucia odpowiedzial­ności”, a zorganizowana przestępczość — „wspólnotą w potrzebie”, przedsięwzięciem ekonomicznym mającym na celu wzajemną pomoc i wspieranie tych, którym nie powiodło się w życiu. Szef mafii może ignorować prawo, bo odznacza się wyjątkowym charakterem i ma własny kodeks moralny stojący ponad regułami społecznymi. Nie mówi się tu nic o milionowych stratach, które powoduje z roku na rok zorganizowana przestępczość, a więc nielegalny hazard, lichwa, handel narkotykami, zorganizowana prostytucja, przemyt alkoholu, kradzież papierów wartościowych i obrót nimi, kradzieże przedmiotów warto­ściowych — drogich samochodów, biżuterii, futer.Chodzi tu nie tylko o uszczerbek materialny, ale także o fizyczne, psychiczne i społeczne szkody, jakie zorganizowana przestępczość wyrządza milionom ludzi. W wypadku handlu narkotykami owe szkody są łatwo widoczne nawet dla laika. Dlatego Don Corleone musiał sprzeciwić się udziałowi w handlu narkotykami i ryzykować własne życie. Odrażające typy, jak Yirgil Sollozzo, który zresztą traci życie, odróżniają się niekorzystnie od gotowego w końcu ustąpić Dona.

DYNAMIKA PRZESTĘPCZOŚCI

Tych kilka zdań dowodzi, że Puzo nie zrozumiał niczego z socjodynamiki i psychodynamiki zorganizowanej przestępczości. Tylko po­wierzchowne fakty zgadzają się do pewnego stopnia z rzeczywistością. W istocie książka ta jest hymnem na cześć męskiej potencji seksualnej, męskiej władzy i autorytetu. Zapewne właśnie dlatego — w epoce braku autorytetów, a nawet wrogości wobec nich — powieść stała się bestsel­lerem. Gangsterski boss Don Corleone stał się obiektem podziwu. Nazwano go „świętym” i czczono jako wielkiego człowieka. Puzo wkłada w usta Michaela, najmłodszego syna Dona i jego następcy, takie oto słowa: „Nie znam nikogo, kto zasługiwałby na większą cześć. Jest dobrym mężem, dobrym ojcem, a dla ludzi, którzy nie mieli w życiu tyle szczęścia co on, dobrym przyjacielem [...] Mój ojciec jest biznesmenem, który chce zadbać o swoją żonę i dzieci, o wszystkich swoich przyjaciół, których pewnego dnia mógłby potrzebować. Nie akceptuje reguł społeczeństwa, w którym żyjemy, gdyż owe reguły skazałyby go na życie nie pasujące do człowieka o tak wyjątkowej sile, o tak wyjątkowym charakterze [...] W swoim postępowaniu kieruje się on własnym kodeksem moralnym, który uważa za znacznie ważniejszy od struktury prawnej stworzonej przez społeczeństwo”.